3
Cze
2017
2

The Big Bang Theory i Young Sheldon – czyli dr Cooper i spółka

The Big Bang Theory zna chyba każdy geek, a przynajmniej znać powinien. Niedawno zakończył się 10 sezon serialu, a twórcy nie tylko szykują kolejny, ale również tworzą spin-off, który jeszcze w tym roku ma trafić na małe ekrany.

The Big Bang Theory to sitcom opowiadający o czwórce geeków, których wysokość IQ jest odwrotnie proporcjonalna do zdolności interpersonalnych. Serial opowiada o ich codziennym życiu pełnym nauki, problemów miłosnych, dziwactw godnych największych nerdów i wypraw do sklepu z komiksami. Głównym bohaterem jest dr Sheldon Cooper, ekscentryczny naukowiec z szeregiem chorób psychicznych, którego lista tytułów naukowych jest niemal dłuższa od tytułu serialu. To właśnie jego dzieciństwo zostanie ukazane w spin-offie Young Sheldon.

FilipFilip

The Big Bang Theory to serial, z którym z pewnością spędziłem najwięcej czasu. Pierwsze 7 sezonów obejrzałem aż 2 razy, wcale się przy tym nie nudząc, a śmiałem się tak samo jakbym nigdy wcześniej tego nie widział. Tak mijały lata, aż wreszcie jesteśmy tutaj… 10 sezon serii dobiegł końca, serial nadal się rozwija, choć teraz ma wzloty i upadki. Jednak fani nie będą zawiedzeni, bo dostają swojego ulubionego bohatera w odmłodzonej wersji, już niedługo zobaczymy serial Young Sheldon przedstawiający losy młodego fizyka, gdy był jeszcze dzieckiem. Nie mogę się doczekać!

Jeżeli już jesteśmy przy bohaterach The Big Bang Theory, to tak, moim ulubieńcem jest nie kto inny jak Dr Sheldon Cooper, młody fizyk teoretyczny prowadzący badania na uczelni wraz ze swoimi przyjaciółmi, grany przez Jima Parsonsa. Początkowo był postacią, która nie znosiła kontaktów z kobietami, uważał je za mniej rozumne, niegodne. Teraz, w 10 sezonie mamy zupełnie innego bohatera, rozwiniętego, który jest w związku z innym naukowcem zajmującym się biologią, czyli z Amy Farrah Fowler. Epizod po epizodzie widzieliśmy rozwój ich dziwnego związku. Tak, dziwnego, nie można tego opisać innym słowem. Sheldon często zachowuje się jak osoba z ciężkimi chorobami psychicznymi, choć jak zapewnia, był badany jako dziecko i wszystko z nim w porządku. Nerwice natręctw to normalka w jego przypadku, uwielbia się wywyższać, jest nieprzeciętnie inteligentny i wie o tym, że mógłby zagiąć niemal każdego.

Drugą moją ulubioną postacią jest Howard Wolowitz, inżynier astronauta zawsze wyśmiewany przez Sheldona z uwagi na jego niższe wykształcenie. Jest bardzo pozytywną postacią, zawsze trzymają się go żarty, często zboczone. Jest taką uroczą ciamajdą i wydaje mi się, że na przestrzeni 10 sezonów wcale się nie zestarzał. Jak większość z wesołej paczki nerdów jest w związku (w jego przypadku już małżeńskim) z przesłodką (jej głos za każdym razem niszczy i mnie i Manu) Bernadette Rostenkowski i ostatnio urodziło im się dziecko. Tu muszę zaznaczyć, że tych dwoje, to moja ulubiona para z The Big Bang Theory. Okres ciąży był jednym z najśmieszniejszych historii ostatnich 2 sezonów serialu. Tych dwoje to idealna parodia/karykatura rodzicielstwa i małżeństwa jaką kiedykolwiek widziałem i mam nadzieję, że i w moim związku będzie podobnie śmiesznie.

Przejdźmy teraz do samego 10 sezonu. Miał on dobre odcinki, ale też kilka gorszych, przez które niektórzy mogli się zniechęcić do dalszego śledzenia losów paczki naukowców. Z pewnością producenci The Big Bang Theory nie poskąpili nam na zaskakujących momentach – choć największym był finał sezonu. Serio, do dziś jestem w szoku, nie spodziewałem się takiego rozwiązania sprawy przez Sheldona. Głównie skupiał się on na rodzicielstwie w wykonaniu HowardaBernadette oraz samotności i kłopotach mieszkaniowych Raja. Mimo wszystko, zawsze świetne się bawiłem, nie odchodząc od ekranu ani na chwilę! Może też dlatego, że jest to pierwszy sezon, który obejrzałem wspólnie z Manu. Nadal jest to serial dla nerdów, którzy znajdą wiele odwołań do świata popkultury. Moim ulubionym odcinkiem 10 sezonu był zdecydowanie jego finał, który zakończył się niesamowitym cliffhangarem na kolejny sezon.

Nie można zapomnieć też o nadchodzącym serialu Young Sheldon, do którego mogliśmy zobaczyć niedawno zwiastun. Co mogę o nim powiedzieć? Jestem nim zachwycony, właśnie tak wyobrażałem sobie młodego Coopera i czasy, gdy zaczynał powoli wkraczać w świat nauki. Będzie to produkcja pełna odczuć Sheldona co do swoich rówieśników, szkoły i rodziny. Nie zabraknie także gościnnych występów i narracji Jima Parsonsa. Chciałbym powiedzieć o wiele więcej, ale nie będę spoilerował. Koniecznie zobaczcie trailer i wyczekujcie pierwszego spin-offu The Big Bang Theory.

Podsumowując, sezon 10 serialu nadal był ciekawy i śmieszny, ale już nie w tak dobrej formie, co te stare. Mimo wszystko czekam na rozwiązanie całej akcji w nadchodzącej 11 serii oraz oczywiście startu Young Sheldon. Na pewno z niecierpliwością będę oczekiwał kolejnych odcinków. Uwielbiam ten serial, zawsze utożsamiałem się z bohaterami i nie opuszczę go już do końca. Tym, którzy interesują się popkulturą, a nie widzieli The Big Bang Theory, gorąco polecam nadrobienie! Z pewnością będziecie bawić się wyśmienicie!

ManuManu

Nie znoszę komedii. Obecnie już chyba z założenia, bo niezwykle trudno o dobrą. Wśród seriali mam jednak dwa wyjątki i jednym z nich jest The Big Bang Theory. Serial towarzyszy mi już od ładnych kilku lat i zawsze oglądam go z przyjemnością. Przekonałam się do niego już po pierwszym odcinku i chociaż znacznie ewoluował od tamtego czasu, wciąż bawi. W pierwszych sezonach mieliśmy zdecydowanie więcej odwołań do świata geeków, obecnie serial skupia się raczej na codziennym życiu bohaterów i ich problemach miłosnych. Jest to zmiana w moim mniemaniu niekorzystna, ale nie na tyle, by przestać lubić TBBT, czy z niego zrezygnować.

Główny bohater – Sheldon Cooper – zawsze wydawał mi się, poprzez swoje nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie, postacią zabawną i pozytywną. Ostatnimi czasy internet wyprowadził mnie z błędu, okazało się, że to co uważałam za zabawne (w końcu to serial komediowy) wzbudza spore kontrowersje. Wiele osób odbiera Sheldona Coopera głównie przez pryzmat osoby chorej psychicznie i uważa takie ukazanie postaci za zniewagę. Trudno mi się zgodzić z takim podejściem do tematu. Czy patrząc na sprawy w ten sposób nie powinniśmy się oburzać widząc większość postaci komediowych? Może po prostu mam chore poczucie humoru, kto wie.

Dziesiąty (i nie ostatni!) sezon serialu stał pod znakiem perypetii rodzinnych i miłosnych. Zagorzali fani kręcą nosem na taki rozwój serialu, ale z drugiej strony The Big Bang Theory gości na ekranach od 10 lat, trudno oczekiwać, że postaci nie ewoluują przez taki czas. Ten sezon miał wiele słabszych momentów, ale podobnie jak Filip uważam, że finał odkupił winy za wszystkie potknięcia. Patrząc na całość dziesiątej serii, to nie Sheldon Cooper był moim zdaniem najjaśniejszym punktem, a świeżo upieczeni rodzice – Howard i Bernadette.

Oczekiwaniu na 11 sezon TBBT towarzyszy również oczekiwanie na spin-off – Young Sheldon. Mam ogromną nadzieję, że ten serial nie okaże się porażką i odda osobowość Sheldona. Trailer z jednej strony mnie zachwycił, z drugiej nieco ostudził moje nadzieje. Mały Sheldon, którego poznajemy w zapowiedzi do złudzenia przypomina tego ze znanego nam serialu, ale z jednym wyjątkiem, który w moim mniemaniu wiele zmienia. Cooper, którego poznajemy na początku The Big Bang Theory nie ma zielonego pojęcia o uczuciach, a tym bardziej rozpoznawaniu ich u innych. Trailer do Young Sheldon pokazuje nam jednak przyszłego naukowca pytającego o uczucia swojego ojca i okazującego mu współczucie. Wychodziłoby na to, że Cooper w młodości miał zadatki na normalnego człowieka, by później stać się „pół-robotem” i jako dorosły człowiek nauczyć się czuć? Według teorii Filipa taką ewolucję mogłaby tłumaczyć fascynacja Spockiem, bohaterem Star Treka, ale kto wie…

2

Poznaj inne nasze wpisy

KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale
Seria Niefortunnych Zdarzeń – świat groteski i absurdu
Tabu – powiew XIX-wiecznego Londynu
Batman zbawia świat – granice absurdu przekroczone

Dodaj komentarz