4
Mar
2017
4

Tabu – powiew XIX-wiecznego Londynu

Przesycony intrygami miniserial, od którego ciężko się oderwać, a jeszcze trudniej zapomnieć. Jeśli nie możecie tego powiedzieć o sobie, najwyraźniej nie patrzyliście wystarczająco uważnie.

O co chodzi?

Akcja Tabu rozgrywa się w 1814 roku w wiktoriańskiej Anglii. Uznany za zmarłego, James Keziah Delaney, powraca do Londynu na pogrzeb swojego ojca po dwunastu latach spędzonych w Afryce. Przywozi ze sobą również czternaście diamentów, które ukradł podczas katastrofy morskiej statku przewożącego niewolników. Podczas gdy Anglia i Stany Zjednoczone walczą o wpływy handlowe na oceanach oraz terytoria, do gry wkracza niespodziewany zawodnik.

Opinia

Tym razem zostawiamy Was z jedną, wspólną opinią. Nasze zdanie na temat serialu było na tyle zbieżne, że rozbijanie tego na osobne teksty zupełnie mijało się z celem.

Tabu to serial, który jak najbardziej zasługuje na pochwałę. Jest to nietuzinkowa produkcja, którą nie każdy z widzów od razu zrozumie, sami musieliśmy skupiać się przy każdym z odcinków, by wychwycić wiele znaczących aspektów fabularnych. Woń tajemnicy czuć od samego początku, do takiego stopnia, że luźno oglądający widz może się zgubić lub poczuć lekko zdezorientowany. Wiele osób zrezygnowało z Tabu, ponieważ wydało im się nie tyle skomplikowane, co przez swoją złożoność po prostu nudne. Wielowątkowość historii chwilami sprawia, że wątpimy, czy poszczególne wątki mają jakieś znaczenie dla całości, jak się później okazuje, każdy z nich ma.

Pierwszym co rzuca się w oczy jest sposób, w jaki został przedstawiony dziewiętnastowieczny Londyn. Wszechobecny brud, smród, błoto, śmieci i łajno – kwintesencja czasów wiktoriańskich w Wielkiej Brytanii. Wszystkie budynki, statki, ulice, zakamarki, a nawet “domy publiczne” są tak klimatyczne, że atmosferze Tabu można oddać się bez reszty.

Nie można zapomnieć też o kostiumach, które noszą aktorzy i statyści. Od razu przywodzą na myśl książki, których akcja dzieje się w podobnych czasach, co akcja Tabu. Czarne długie płaszcze i cylindry z miejsca przenoszą nas w świat Sherlocka Holmesa, czy Frankensteina. Dzięki temu zabarwienie produkcji staje się jeszcze bardziej mroczne i oddające klimat bezlitosnej dla ludzi epoki. Na szczególną uwagę zasługuje bardzo charakterystyczny strój głównego bohatera. Kostium Jamesa Delaney wyróżnia się na tle pozostałych postaci, podkreślając tym samym odmienność granej przez niego postaci.

Czym byłaby opinia o Tabu, gdyby nie wspomnieć o wspaniałej, niesamowitej robocie, którą wykonał Tom Hardy. Już w filmie Mad Max: Na drodze gniewu wydał nam się bardzo dobry w swoim fachu, ale to, co zrobił w tym serialu… aż brakuje słów, by to opisać. Gdyby tak dobrze odegrał rolę filmową, nie zawahalibyśmy się wręczyć mu Oscara. James Keziah Delaney to człowiek, który nie boi się niczego, ale też nic mu nie umyka. Mimo, że wygląda jak typowy mięśniak, to postać ta jest niesamowitym strategiem. Za pomocą magii i sprytu “rozstawia pionki po planszy”, jak tylko zechce. Nawet gdy postawiony jest w podbramkowej sytuacji, potrafi obrócić rozwój wydarzeń na swoją korzyść. W niektórych scenach gra połączona z głębokim głosem Hardy’ego przyprawia o ciarki.

Oprócz odtwórcy głównej roli jest jeszcze kilku aktorów, którzy zasługują na szczególne uznanie. Koniec końców, każda z granych przez nich postaci kończy jako kolejny element w grze Jamesa, ale mimo wszystko zdawali się oni być jedynymi godnymi przeciwnikami. Mowa tu o Jonathanie Pryce w roli Sir Stuarta Strange z Kompani Wschodnioindyjskiej oraz Michaelu Kelly w roli amerykańskiego agenta Dumbartona. Obie postaci wyraźnie zaznaczyły swoją obecność w serialu, nie tylko świetną grą aktorską, ale również sposobem ich wykreowania.

Podsumowując, Tabu to serial, który każdy powinien obejrzeć, a przynajmniej spróbować dwóch lub trzech pierwszych odcinków. Gwarantujemy, że większość zostanie z produkcją do końca sezonu, który oczywiście pozostawia nas z cliffhangerem. Z tego, co wiadomo, producenci planują jeszcze dwa następne sezony.

4

Poznaj inne nasze wpisy

The Big Bang Theory i Young Sheldon – czyli dr Cooper i spółka
Doctor Who – wrażenia po pierwszej połowie 10 sezonu
KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?

7 Responses

  1. Po obejrzeniu kilku zapowiedzi ostrzę sobie zęby na ten serial. Po niejakim rozczarowaniu „Belle Epoque” mam nadzieję, że nie będę zawiedziony. Po waszej rekomendacji chce mi się jeszcze bardziej go zobaczyć.

    1. geek

      Rzeczywiście, nabuzowany energią z pierwszych odcinków „Tabu” postanowiłem ruszyć „Belle Epoque”, no i to był wielki błąd. Nie warto ruszać tej produkcji, najlepiej trzymać się od tego jak najdalej. Co do „Tabu”, to naprawdę warto dotrwać do końca!

  2. Filmowe Migawki

    Rzeczywiście tak jak piszecie wielu moich znajomych uznało serial za nudny, dlatego tez odkladalam jego projekcję na później. Po Waszej recenzji myślę, że szybciej się za niego zabiorę ?

  3. Wychodzi na to, że chyba muszę zacząć oglądać seriale. Właściwie nigdy tego nie robię, ale spotkałam się już kilkoma recenzjami, także Tabu, pozytywnymi recenzjami, że chyba spróbuję.
    O Tabu dotąd, jeśli coś obiło mi się o uszy, to z reguły była to krytyka. Zwłaszcza Hardy’ego.

Dodaj komentarz