7
Kwi
2017
2

KOMIKS NA RAZ #1 – Zmarnowana okazja DC Comics

Batman Chronicles – The Gauntlet rozpoczyna naszą serię recenzji komiksowych one-shotów. O tej historii można z pewnością powiedzieć – typowy Batman, ale czy zasługuje na coś więcej?

O co chodzi?

Batman Chronicles – The Gauntlet przedstawia historię, której komiksom brakowało. Pierwszy Robin, Dick Grayson ma zostać nowym pomocnikiem Mrocznego Rycerza. Jednak… nie tak szybko. Najpierw musi przejść przygotowany przez Batmana egzamin, który ma pokazać, czy jest gotów działać u jego boku. Młody bohater wpada w poważne tarapaty i musi stawić czoła nie tylko próbie Nietoperza z Gotham, ale również bandzie gangsterów.

Batman Chronicles The Gauntlet

Opinie

FilipFilip

Batman to postać komiksowa, którą fascynuję się od zawsze i jestem jego wielkim fanem, więc z chęcią korzystam z okazji, by poznać coś “nowego” z nim związanego. W tym przypadku był to one-shot pod tytułem Batman Chronicles – The Gauntlet. Dzieło zostało napisane przez Bruce’a Canwella, który niesamowicie dobrze odnalazł się w Jaskini Batmana i bez problemu przedstawił typową dla niego historię, ale to wszystko. Niestety, z bólem serca muszę powiedzieć, że nie było żadnych fajerwerków(mimo, że mogliśmy zobaczyć je w komiksie), czy jarania się, jest to przeciętna powieść graficzna na rozluźnienie. Historia opowiadana była w sposób zwięzły, jak to bywa w dzisiejszych zeszytach, aczkolwiek na kilku stronach walczyła ostatnimi dechami duża ilość tekstów, którą pamiętają fani starszych komiksów.

Na specjalną uwagę w Batman Chronicles – The Gauntlet zasługują grafiki spod ręki artysty Lee Weeksa. Według mnie posiada on niesamowitą umiejętność to przedstawiania świata i postaci w kreskówkowym stylu, niby nowocześnie, ale jeszcze gdzieś tam w głębi czuć retro. Jego rysunki bardzo przypadły mi do gustu, są miłe dla oka, czytelne, a co najważniejsze – postacie są nakreślone tak, jak sobie wyobrażałem będąc dzieciakiem oglądającym tylko kreskówki i filmy z tymi bohaterami w rolach głównych.

Batman Chronicles – The Gauntlet miałem okazję zobaczyć mojego ulubionego Robina, czyli Dicka Graysona walczącego o rolę wiernego współpracownika w walce z przestępcami. Przedstawiony jest nam tutaj młody chłopak, który jest uczniem jednego z najlepszych detektywów, którego poznać mogą fani DC Comics. Wraz z postępującą fabułą komiksu, Boy Wonder pokazuje nam swoją przebiegłość, mądrość i to, co przejął od swojego nauczyciela. Nie zawiodłem się też na charakterze Dicka, choć mimo swojego pozytywnego nastawienia do życia i radości mógłby częściej rzucać żarcikami. Ale widać już tu wyrastającego z niego śmieszka, jakim jest Nightwing!

Batman Chronicles The Gauntlet

Co do postaci Batmana, to została świetnie nakreślona, jest on typowym detektywem, który poświęca swoje życie na walkę z przestępczością. Ten również pokazuje nam swoje doskonałe umiejętności detektywistyczne, wyprzedzając ucznia o kilka kroków. No i oczywiście za wszelką cenę chce sprawdzić jak sobie poradzi, choć momentami miał zamiar interweniować, bo chyba nie do końca wierzy w swojego ucznia. Między bohaterami widzimy wyraźny kontrast, Batman to wyrachowany, ponury heros, który chce wypełniać swoją misję. Robin to ten klasyczny Dick, którego poznać możemy w serialu, czy filmie, o którym już wcześniej pisaliśmy. Jest on inteligentnym wojownikiem, który ma radosne podejście do życia, cały czas jest uśmiechnięty. Cała historia ma bardzo pozytywne zakończenie i na ostatnim kadrze widzimy dwójkę znanych nam łowców przestępców, którzy zostali partnerami. Dick okazał się być warty współpracy.

Podsumowując, one-shot Batman Chronicles – The Gauntlet warto przeczytać chociażby ze względu na historię, której nigdzie indziej nie zobaczycie. Co do oceny ogólnej, to tak jak pisałem wyżej – mamy tu typowego Batmana, wesołego Robina, ale na tym koniec… całość jest przeciętna. Dodając do tego męczące oczy literowanie myśli Mrocznego Rycerza, o którym rozwinie się Manu, raczej bym odłożył ten komiks na dalszy plan, a zabrał się za ważniejsze historię, pozostawiając go na luźne, wolne popołudnie. Mogę śmiało powiedzieć, że ten one-shot nie trafi do moich ulubionych dzieł z Batmanem w roli głównej.

Batman Chronicles The Gauntlet

ManuManu

Batman Chronicles – The Gauntlet jest komiksem z końca lat 90-tych, średni okres dla superbohaterów. Wyraźnie widać mieszanie epok. Kreska zalatuje początkami komiksu, do złudzenia przypomina te z lat 70-tych, czy wcześniejsze. Mimo tego jest całkiem przyjemna w odbiorze. Sposób przedstawienia fabuły to już wyraźnie krok w stronę aktualnej ery komiksów. Bardzo okrojona ilość opisów i nieco ograniczona ilość dialogów. To jeszcze nie to, co widzimy w nowych wydaniach, czyli przerost grafiki nad treścią, ale wyraźnie zmierzało to w tym kierunku. Wyjątkowo muszę poświęcić chwilę na liternictwo. Zwykle jest to element, któremu zupełnie nie poświęcam uwagi, ono po prostu jest. Nie tym razem. Liternictwo to dramat. Zapis myśli Batmana niezbyt wyraźną amerykańską kursywą sprawia, że czyta się o wiele wolniej i mniej płynnie.

Pomysł na komiks zdaje się być trafiony w dziesiątkę, taki też po opisie wydawał się mi, gdy zaproponowałam jego recenzję. Niestety rzeczywistość zweryfikowała, idea zdecydowanie nie została wykorzystana w 100%. Właściwie wszystko jest, a czuć niedosyt. Komiks jest bardzo w stylu Batmana, ale niczym się nie wyróżnia. Warto przeczytać go, żeby poznać ostateczny egzamin Dicka, ale właściwie nic poza tym.

Batman Chronicles The Gauntlet

Fabuła niczym nie zaskakuje, komiks jest wysoce przewidywalny, ale nie wszystko poszło źle. Trzeba oddać twórcy niemal idealnie nakreślone postacie. Typowy Batman, typowy Dick, typowy Alfred. Bohaterowie są dobrze odzwierciedleni. Szczególnie podkreślono detektywistyczne zdolności Mrocznego Rycerza i jego podejście do pojęcia sprawiedliwości. Scena rozmowy Bruce’a i Alfreda pokazuje różnice w ich pomyśle na wychowanie Dicka. Po raz kolejny trafnie oddane charaktery postaci – Batman, który uważa, że zostanie Robinem pomoże w pozbyciu się gniewu jego podopiecznemu i Alfred sprzeciwiający się tym “metodom wychowawczym”. Dick Grayson jest po prostu Robinem/Nightwingiem, którego znamy z komiksów i animacji, nieco zbyt pewny siebie, tryskający poczuciem humoru chłopak. W kwestii charakterów postaci mimo wszystko zabrakło mi jednej rzeczy. Czuję niedosyt jeśli chodzi o tak charakterystyczny czarny humor Alfreda. Niby coś było, ale… to jeszcze nie to.

Pomysłem na komiks był ostateczny egzamin Dicka i to jest element, który w komiksie bardzo mi się podobał. Sama idea doskonale oddawała charakter Batmana. Przyszły Robin miał być pozostawiony sam sobie w mieście, nie mógł opuszczać jego granic, cały czas pozostać w kostiumie, a po upływie 6 godzin… pościg rozpoczyna Batman, któremu Dick ma umykać aż do wschodu słońca. Idealny pomysł na egzamin, ten aspekt w moim mniemaniu zasługuje na pochwałę.

Batman Chronicles – The Gauntlet nie powala na kolana, co przyznaję z bólem serca. Nie będziecie czytać go z zapartym tchem, zapewne nie pochłonie Was ta historia, jednak z pewnością warto ją znać.

2

Poznaj inne nasze wpisy

KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?
Deadpool the Duck – komiksowe pomieszanie z poplątaniem
Logan – zupełnie inny film o X-Menach

Dodaj komentarz