12
Kwi
2017
2

KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale

Jughead The Hunger to kolejny one-shot w naszej serii. Tym razem postanowiliśmy zabrać się za coś, czego większość ludzi nie zna, czyli Archiego. Ale czy to aby na pewno klasyczny komiks o nastolatkach z Riverdale?

O co chodzi?

Horror z Archiem powraca! Jughead zawsze miał wilczy apetyt… ale co by było gdyby głód był o wiele większy, niż ktokolwiek wcześniej przypuszczał? Co by było gdyby zastąpił swoje hamburgery czymś zupełnie innym? Nad spokojnym miasteczkiem Riverdale zawisła mordercza passa. Mieszkańcy tego sielankowego miejsca zwalają winę na mordercę, którego nazwali Riverdale Ripper, ale fakty okazują się być zupełnie inne – bardziej zaskakujące i przerażające.

Opinie

FilipFilip

Jeżeli chodzi o ten wpis, to można powiedzieć, że jestem dopasowany do połowy tematu. Komiksy z Archiem w roli głównej nie są zeszytami, które jakoś specjalnie bym śledził. Przez całe moje życie miałem okazję przeczytać ich 10, może mniej. Nigdy też nie wciągnął mnie ich klimat, jakoś… nie moja bajka, ale do czasu. Czas ten nadszedł, gdy spod skrzydeł Netflix/The CW wyszedł serial pod tytułem Riverdale. Wtedy, przyjrzałem się najnowszym seriom, a moją uwagę przykuł one-shot w klimacie horroru – Jughead The Hunger.

No właśnie tutaj zaczyna się płaszczyzna, na której, można powiedzieć, że się znam – horror. Od zawsze interesowały mnie wampiry, mumie, potwory czy wilkołaki, a tu mamy do czynienia z tym ostatnim rodzajem stwora. W komiksie mamy pokazaną alternatywną rzeczywistość w sielankowym Riverdale, w której to jeden z głównych bohaterów  – Jughead (w głównych seriach pozytywny) przemienia się w czasie pełni w wilkołaka. Mieszkańcy miasteczka mają za mordercę znanego jako Riverdale Ripper, który brutalnie zabił już wiele osób, między innymi Panią Grundy, nauczycielkę znaną fanom telewizyjnej adaptacji.

Nie brakuje też jednego z najbardziej znanych motywów w horrorach tego typu, czyli łowcy potworów. Tu następuje zwrot akcji, ponieważ okazuje się nim jedna z przyjaciółek Jugheada, czyli Betty Cooper. Dziewczyna opowiada historię obojga, jak to w jego rodzinie co kilka pokoleń występuję lykantropia, a u niej z pokolenia na pokolenie przekazuje się tajemnice tępienia tych potworów. Oczywiście swoje kilka groszy musi tu wrzucić Archie, który za wszelką cenę broni swojego przyjaciela. Nie skupiono się tu na budowaniu napięcia, tylko prawie od razu przechodzimy do sedna sprawy, jak to zwykle bywa w filmach klasy B, które uwielbiam. Według mnie akcja toczy się w dopasowanym do gatunku tempie, pozwoliło mi się wczuć w klimat komiksu.

Jughead The Hunger to przyjemna historyjka na rozluźnienie w klimacie, którego nie znajdziecie w innych zeszytach z Archiem. W horror pomaga nam się wczuć całkiem miła kreska doprawiona stonowanymi kolorami, chociaż momentami miałbym co do niej pewne zastrzeżenia. Szczególnie warty polecenia, gdy ktoś choć na chwilę chce oderwać się od pełnego tajemnic serialowego świata i spróbować czegoś… innego. Polecam, bawiłem się świetnie, oby więcej takich!

ManuManu

Komiksy Archiego to dla mnie niemal zupełnie obcy teren. Jedyne doświadczenie w tym temacie to nowy serial The CW/Netflix – Riverdale. Trudno zatem nazwać mnie znawcą tematu, więc można uznać, że piszę z punktu widzenia laika.

Jughead The Hunger to horror usadowiony w świecie Archiego, ukazujący alternatywną rzeczywistość. Miasteczko terroryzuje morderczy potwór zwany Riverdale Ripper i to kto nim jest wydaje się oczywiste po spojrzeniu na tytuł. I takie właśnie jest. Historia przemiany pozytywnego bohatera w potwora jest ładnie i przejrzyście nakreślona. Chociaż nie wiem czy akcja nie rozwinęła się trochę za szybko, moim zdaniem zabrakło miejsca na budowanie napięcia. Dostajemy za to obraz zmagania się Jugheada z jego alter ego, co nadrabia ten przeskok akcji.

W komiksie nie brakuje oczywiście Archiego, który stara się pomóc przyjacielowi, w międzyczasie wykazując się wyjątkową lekkomyślnością. Ryzykowanie życia tylko dlatego, że „nie chce być dzisiaj sam”, to po prostu skrajna głupota. Jedyne co ratuje tę postać w komiksie to lojalność wobec Jugheada. Ciekawym wątkiem jest zmieniona historia Betty Cooper, która z potulnej dziewczyny sąsiedztwa staje się niezłym badassem. Szczerze mówiąc ta wersja podoba mi się dużo bardziej. Fanów serialu może zaskoczyć Pani Grundy. W Riverdale młoda, ładna kobieta, a tutaj… starsza pani. Ciekawa alternatywna dla osób nie znających komiksu.

Jughead The Hunger ma bardzo przejrzystą, przyjemną kreskę, dopełnioną neutralnymi kolorami. Całkiem miła dla oka, pozwala wczuć się w klimat. Trudno powiedzieć mi coś więcej o tym komiksie. Myślę, że jest to raczej historia dla fanów Archiego, dla których może to być odskocznia od tradycyjnej historii. Dla osób, które „nie siedzą” w tym świecie będzie to przyjemny komiks na raz, ale bez szczególnych fajerwerków. Polecam, bo czyta się bardzo dobrze, nawet gdy nie jest się fanem Archiego.

2

Poznaj inne nasze wpisy

The Big Bang Theory i Young Sheldon – czyli dr Cooper i spółka
KOMIKS NA RAZ #1 – Zmarnowana okazja DC Comics
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?
Seria Niefortunnych Zdarzeń – świat groteski i absurdu

Dodaj komentarz