18
Mar
2017
3

Deadpool the Duck – komiksowe pomieszanie z poplątaniem

Mogłoby się wydawać, że postacie, jak Deadpool czy Howard the Duck są wystarczająco szalone i nietypowe. Twórcy Deadpool the Duck postanowili posunąć się o krok dalej i stworzyli serię sięgającą zupełnie innych poziomów absurdu.

O co chodzi?

Deadpool the Duck to mini seria (złożona z pięciu zeszytów) opowiadająca o przygodach Deadpoola i Howarda, którzy za sprawą wypadku połączyli się w jedno ciało. Sprawcą całego zamieszania jest Rocket zarażony kosmiczną wścieklizną, która okazuje się na końcu być zupełnie czymś innym. Przed połączeniem celem najemnika było zajęcie się Rocketem na zlecenie S.H.I.E.L.D., kaczor próbuje więc ratować przyjaciela, przed… swoją “drugą połówką”. W międzyczasie oboje próbują wrócić do swoich ciał.

Deadpool the Duck

Opinie

FilipFilip

“Wszystko co dobre, szybko się kończy” i tak jest w przypadku Deadpool the Duck. Mimo, że zawsze byłem fanem bardziej poważnych serii i tych, które wnosiły coś do głównych wydarzeń w uniwersum, to ta pochłonęła mnie bez reszty. Bez wątpienia wniesie do życia czytelnika wiele humoru, który znamy z solowych komiksów tych postaci i tego właśnie powinno się tutaj szukać.

Deadpool the Duck to seria, w której zostały połączone ze sobą dwie zupełnie różne od siebie postacie. Howard jest rozważny i zawsze nad wszystkim kontempluje, mógłby być personifikacją mądrości i dobrego zachowania, zawsze myśli potem działa. Deadpool natomiast zachowuje się jak dziecko, najpierw działa potem… nie, nadal nie myśli. Jeden z nich dostaje kontrolę nad ciałem, drugi zaś przebywa w tak zwanym Negative Space i zajmuje miejsce “spirit animal”. Oczywiście jak to na krainę absurdu przystało, pierwszym, który przejął władzę nad fizyczną formą był najemnik w czerwieni, a dlaczego? Bo jest zbyt pozytywny, by przebywać w Negatywnej Przestrzeni! Kaczor natomiast stał się “duchowym zwierzakiem,” którym, uwaga, przed transformacją był Logan. Gdy zobaczyłem tam duszka Wolverine’a udzielającego rad Wade’owi wybuchnąłem śmiechem, naprawdę.

Cała akcja Deadpool the Duck skupia się na wątku Rocket Racoona, który zostaje zarażony tajemniczą chorobą. Przez to stał się punktem zainteresowania S.H.I.E.L.D. dzięki czemu Wade Wilson dostał zlecenie, a Howard został zaangażowany w tę historię. Po drodze rodzi się też kilka wątków pobocznych, między innymi historia Agentki Mary oraz jej matki, czy dziwnego złoczyńcy, który postanowił schwytać szopa i zabójczego kaczora.

Deadpool the Duck to seria ze znakomicie napisanym scenariuszem, którego twórcą jest Stuart Moore. Udało mu się zamknąć w tych pięciu zeszytach wszystko, czego było trzeba zapewniając przy tym mnóstwo zabawy i świetnego humoru. Gdy kończyłem ostatni zrobiło mi się smutno, że to już moje ostatnie chwile z tak dobrą historią. Komiks pozostawia za sobą ogromny niedosyt i chęć przestudiowania innych przygód Deadpoola, czy Howarda. Tak samo do “połknięcia” tego opowiadania zachęcają rysunki artysty Jacopo Camagni, którymi już od początku byłem zachwycony i chyba przede wszystkim dlatego chwyciłem za tą serię.

Podsumowując, Deadpool the Duck to komiks idealny na popołudnie, przy którym spuścimy trochę pary, odprężymy się i będziemy się dobrze bawić. Mimo, że już wcześniej miałem w planach przeczytać kiedyś serię Spider-Man/Deadpool, to ta historia z pewnością mnie do tego przybliżyła i będzie do najbliższa produkcja spod skrzydeł Marvela za którą się zabiorę. Komiks trafił w moje specyficzne gusta w 10 i mimo dziwnej opowieści, nie żałuję, że po niego sięgnąłem. Polecam wszystkim!

Deadpool the Duck

ManuManu

Deadpool the Duck zdecydowanie nie należy do historii, które wniosą coś w Wasze życie, ale bez wątpienia będziecie się świetnie bawić czytając ją. Seria przesycona jest charakterystycznym dla obu postaci poczuciem humoru. Nie brakuje zrzędliwych komentarzy Howarda i specyficznego podejścia do życia Deadpoola. Gdy tak skrajne postacie lądują w jednym ciele, trudno o współpracę.

Kaczorowi w stroju najemnika nie brakuje zabójczych zdolności, ale co z psychiką? Howard i Wade walczą o kontrolę nad świadomością, gdy jeden z nich przejmuje kontrolę, drugi zajmuje miejsce… “duchowego zwierzaka”. Przed połączeniem obu postaci, tę rolę dla Deadpoola pełnił… Wolverine! Warto wspomnieć, że to Rocket doprowadził do całej sytuacji. Opanowany przez tajemniczą chorobę, spotyka Howarda i Deadpoola, atakuje Wade’a i gryzie jego teleporter co doprowadza do zwarcia i połączenia wspomnianych postaci.

Warto wspomnieć o postaciach drugoplanowych. Mary z S.H.I.E.L.D. i jej matka pracująca w konkurencyjnej firmie, wprowadzają kolejny wątek do historii. Koniec końców okazuje się, że w całą sytuację – choroba Rocketa, połączenie Deadpoola z Howardem – zamieszany jest gość, który zamiast głowy ma dzwon. Tak, dokładnie. Jakby tego było mało oświadcza się każdej kobiecie, którą spotyka i to na dodatek tym samym tekstem. Dogadałby się z Tedem z Jak poznałem Waszą matkę.

Podsumowując – wspaniała, typowo rozrywkowa mini-seria z doskonałą kreską. Oprawa graficzna tej serii była tak idealna, że trudno byłoby mi znaleźć komiks, który mógłby z tym konkurować. Z pewnością warto sięgnąć po tę pozycję. Szczególnie polecam osobom, które nie miały wcześniej kontaktu z komiksami. Łatwo wciągnąć się w tę historię i nie wymaga znajomości innych wątków, co często jest dużą przeszkodą dla osób zaczynających swoją przygodę z komiksami. Polecam!

3

Poznaj inne nasze wpisy

KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale
KOMIKS NA RAZ #1 – Zmarnowana okazja DC Comics
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?
Logan – zupełnie inny film o X-Menach

5 Responses

  1. Wooooo! W tym komiskie jest wymiksowanych kilka postaci, które lubię. Ta pozycja wcale nic nie musi wnieść do mojego życia – wystarczy dobra rozrywka. 😉 Gdzie można z łatwością dorwać ten komiks?

  2. No proszę, nie słyszałem o tej pozycji, ale jestem trochę do tyłu ostatnio z komiksami, więc się temu nie dziwię. Chętnie sięgnę, tym bardziej że Deadpoola bardzo lubię — szczególnie run Duggana. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz