23
Lut
2017
5

Batman zbawia świat – granice absurdu przekroczone

Filmy o superbohaterach obecnie kojarzą się z masą efektów specjalnych, filtrów i armią kaskaderów – nie zawsze tak było. Najlepszym przykładem jest film Batman zbawia świat z 1966 roku z Adamem Westem w roli głównej.

O co chodzi?

Batman zbawia świat to pełnometrażowy film, nakręcony jako “dodatek” do transmitowanego w latach 1966-1968 serialu. Bruce Wayne wraz ze swoim podopiecznym Dickiem Graysonem musi zmierzyć się z Pingwinem, który ukradł urządzenie pozwalające zamienić ludzi w proch przez odebranie im wody z organizmu. Tym sposobem chce przejąć władzę nad światem, a pomagają mu w tym złoczyńcy: Joker – psychopatyczny klaun z oszpeconą twarzą, Enigma – człowiek zagadka, mistrz zbrodni opierających się na łamigłówkach oraz Kobieta Kot – złodziejka, która uwodzi i manipuluje słynnym milionerem. Czy Człowiek Nietoperz i jego dzielny pomocnik, Robin zdołają obronić świat przed zagładą?

Batman zbawia świat

Opinie

Filip

Na temat filmu Batman zbawia świat można powiedzieć bardzo dużo, ale na pewno nie to, że jest słaby, czy nudny. Produkcja napakowana jest akcją, cały czas coś się dzieje, ale wszystko jest dopasowane na tyle, że się nie gubimy. Pełno tu detektywistycznych gagów, z których za każdym razem płakałem ze śmiechu. Interesujące są też komplikacje, które wprowadza fabuła. Może to nic przy dzisiejszych superprodukcjach kinowych, ale wtedy to było coś innego, coś ze świeżym spojrzeniem. Zamaskowany mściciel pracujący z policją i będący jednocześnie lepszym, bardziej skutecznym detektywem niż oni? Czemu nie!

W Batman zbawia świat wzrok widza przyciąga na pewno różnorodność słów stworzonych przez dodanie do nich słowa “bat” takie jak: batmobile, batplane, batboat, batcycle, batcomputer, itp. Wszystkie przedmioty znajdujące się w Bat-Cave, kryjówce Batmana, są oczywiście skrupulatnie ometkowane tak, żeby każdy znał nazwę urządzenia. Najbardziej w pamięci utknęła mi scena z samego początku filmu, gdzie zwisający z linowej batdrabiny przytwierdzonej do helikoptera Batman toczy walkę z rekinem przytwierdzonym do jego nogi, który jest napchany trotylem. Tyłek ratuje mu jego podopieczny, Robin, przynosząc mu “Shark Repellent Batspray”.

Ilekroć przypominam sobie tą scenę, wybucham śmiechem. Ale nie tylko tutaj spotykamy absurd, jest on w całym filmie. Nie jest on żałosny, wręcz przeciwnie, nadaje produkcji niesamowitego klimatu, którego nie ujrzymy w żadnym innym miejscu. Sama łódź podwodna w kształcie pingwina, czy jej wygląd w środku, gdzie każdy ze złoczyńców ma swoją półkę z prywatnymi rzeczami (oczywiście, jak na ten film przystało, również skrupulatnie podpisaną!).

Adam West świetnie spisuje się w roli Batmana, jest świetnym detektywem, ale niczego nie można odjąć też Bruce’owi, którego portretuje. Dostarcza filmowi dozy humoru, dzięki temu, że od czasu do czasu (tak naprawdę dość często) ma z czymś problem, głównie z zagadkami, które za niego rozszyfrowuje Dick Grayson. W kontaktach z Panią Kitką, za którą przebierała się Kobieta Kot również wydaje się bardzo nieporadny, ale to właśnie jego urok. Dzięki postaci, którą przywołał do życia West od razu dostałem ochoty za obejrzenie całego serialu, którego akcja toczy się przed filmem. Kryminaliści również bardzo dobrze odgrywają swoje role, są groźni, ale pozwalają nam od czasu do czasu się uśmiechnąć, znów dodając do dzieła swoją działkę absurdu.

Podsumowując, producenci Batman zbawia świat rozciągnęli humor do limitów wytrzymałości, a zrobili to na tyle umiejętnie, że film cały czas śmieszy, a nie jest żenujący. Kolory są zachowane w stylach komiksów z tamtego okresu, co świetnie działa w połączeniu ze strojami noszonymi przez aktorów. Wszystko jest przerysowane, takie jak w zeszytach powieści graficznych z tamtych czasów. Podczas walk dodane był również dymki z efektami dźwiękowymi, co również wpływało na pozytywny odbiór filmu. Producenci spisali się na medal na tyle, że postanowiliśmy ogłosić ten film naszą walentynkową tradycją. Słowo się rzekło, dzieło jest genialne.

Manu

Wszystkie komedie świata są niczym w porównaniu z Batmanem zbawiającym świat. Mówienie, że ten film przekracza granice absurdu, wydaje się być zniewagą, bo przekracza je po stokroć. Jeśli ktoś szuka tu normalności to nie tędy droga. Adam West wypada świetnie jako Bruce Wayne, co innego z Batmanem. Najlepszy detektyw świata zaskakująco często dostaje lanie, a zagadki rozwiązuje Robin. Dodajmy do tego groteskowy strój i jesteśmy tak daleko od zbawienia świata, jak to tylko możliwe. Wyjątkowa nieporadność Batmana jest wręcz komiczna, scena w której biega po całym porcie z odpaloną bombą nad głową, zastanawiając się, gdzie ją rzucić – bezcenne.

Robin w czasie akcji wydaje się być chwilami zbędnym dodatkiem, za to smykałka do zagadek! Kto wpadłby na to, że z bananowego pióra i spieszących się ludzi można wywnioskować Rosjanina przebranego za banana. Na szczególną uwagę zasługuje dla mnie Alfred, który w trakcie jazdy Batmobilem z Robinem, miał na sobie maskę… pod okularami.

Co do złoczyńców – tu dopiero twórcy rozwinęli skrzydła. Pingwin, Joker, Enigma i Kobieta-Kot spotykają się w łodzi podwodnej, uwaga! – w kształcie pingwina, ruszającego nogami zamiast pracy silników. Czym byłaby tajna siedziba bez wymalowanego na ścianie ogromnego logo z podpisem “United Underworld”? Jakby absurdów było mało, każdy ze złoczyńców ma tam swoją, wyraźnie podpisaną półkę. W bonusie dostajemy scenę, w której czwórka antagonistów leci… nie, nie na miotłach, to byłoby zbyt proste – na parasolkach.

Muszę przyznać, że oglądanie tego filmu było świetną zabawą. Ogromne absurdy, jak wspomniany przez Filipa batspray, który wciąż nie wiem jak zadziałał na martwego rekina (już pomijając fakt, że to nie komar, by znokautować go sprayem). I te mniejsze smaczki, jak niemiecki członek ONZ, który po przywróceniu przez Batmana rzuca żydowskimi tekstami, czy Batman i Robin zjeżdżający do Bat-Cave na rurze… sprawiają, że ta produkcja jest naprawdę wyjątkowa. Jeśli ktoś byłby w stanie oglądając ją nie wybuchnąć śmiechem, to znak, że czas wyjąć kij z…

5

Poznaj inne nasze wpisy

The Big Bang Theory i Young Sheldon – czyli dr Cooper i spółka
KOMIKS NA RAZ #1 – Zmarnowana okazja DC Comics
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?
Batman: The Killing Joke – świetny komiks ze średnią animacją

Dodaj komentarz