10
Lut
2017
5

Batman: The Killing Joke – świetny komiks ze średnią animacją

Batman: The Killing Joke to jeden z najsłynniejszych komiksów ze świata Mrocznego Rycerza. Animacja miała pokazać go szerszej publiczności, jednak z miernym skutkiem. Dlaczego ekranizacja nie dorównuje pierwowzorowi? Czy warto przeczytać komiks? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

O co chodzi?

Batman: The Killing Joke jest komiksem autorstwa rysownika Briana Bollanda i scenarzysty Allana Moora wydanym DC Comics w 1988 roku. Powieść graficzna przedstawia spojrzenie na szaleństwo najsłynniejszego złoczyńcy walczącego z Batmanem. Uciekając z azylu Arkham, przestępca próbuje nam udowodnić swoją obłąkaną tezę, że “jeden zły dzień może zmienić człowieka”. Aby to zrobić wykorzystuje najbardziej przykładnego policjanta w całym Gotham – Jima Gordona i jego nieprzeciętną córkę, Barbarę.

Batman: The Killing Joke pokazuje również jak wyglądał “zły dzień”, który odmienił życie Jokera. Kiedyś był jednym z ludzi, którym Batman zadedykował swoją działalność – był normalnym człowiekiem. Jednak przez to, że chciał zmienić poziom życia swojej przyszłej rodziny wplątał się w sprawy, przez które wypaczyły jego umysł i oszpeciły go do końca życia. Chcecie się przekonać co to było? Przeczytajcie komiks!

W 2016 roku, dzięki współpracy DC Comics i wytwórni Warner Bros. wydana została animacja inspirowana komiksem Batman: The Killing Joke, o takim samym tytule. Mimo, że z filmem animowanym warto się zapoznać, to skupia się on zbyt bardzo na postaci Barbary Gordon, która odgrywa w nim rolę Batgirl. Pierwsza część filmu, to właśnie jej historia, druga część jest już stricte związana z komiksem i stanowi świetne odwzorowanie komiksowej fabuły.

Opinie

Filip

Batman: The Killing Joke jest komiksem wartym uwagi, to obowiązek dla fanów postaci Mrocznego Rycerza, czy Jokera. Dzieło przez cały czas podkreśla to, że postaci te kiedyś będą musiały się zabić, ukazuje ich relacje, koegzystencję w świecie. Możemy w nim śledzić historię, która zmieniła życie normalnego człowieka i wypaczyła jego umysł w niesamowity sposób. Chociaż jak to z Zabójczym Klaunem bywa, nie wiadomo czy to prawda, bo jak sam mówi, to tylko myśli wdzierające się do jego umysłu,

Według mnie, to właśnie Batman: The Killing Joke miał bardzo duże znaczenie w kreowaniu postaci późniejszego Jokera w całym uniwersum komiksowym i filmowym. Tu po raz pierwszy, tutaj, w tej historii, zrodził się szaleniec, którego znamy z dzisiejszych animacji, czy zeszytów komiksów. Idealnie ukazano zmianę naszego klauna, którego bieda zmusiła do decyzji, których tak naprawdę nie chciał, a stały się przyczyną jego zguby. Stały się przyczyną narodzin największego czarnego charakteru w całym uniwersum DC Comics. Warto wspomnieć o animacji, ale tylko o jej drugiej, tej kultowej części, ponieważ historia Barbary Gordon i jej SEKS Z BATMANEM, są dla mnie kompletną klapą.

Podsumowując, kolorystyka Batman: The Killing Joke oddaje w pełni klimat, który autorzy chcieli osiągnąć. Historia od początku do samego końca trzyma w napięciu, są tu ważne wydarzenia dla Batmana oraz niezwykle zaskakujące zakończenie, które każdy może interpretować po swojemu. Mimo upływu niemal trzydziestu lat komiks się nie postarzał i nadal dostarcza czytelnikowi tyle samo rozrywki.

 

Manu

Batman: The Killing Joke to bez wątpienia klasyka komiksu. Lecz co sprawia, że może należeć do tego grona? Sam Batman nie wystarczy, o wyjątkowości tego komiksu, moim zdaniem, decyduje Joker i jego geneza. Cała historia zdaje się być kwintesencją złoczyńcy i jego relacji z Mrocznym Rycerzem. Główny wątek idealnie przeplatany jest fragmentami przeszłości Jokera, nakreślając jego jednodniową ścieżkę do szaleństwa.

Relacje Batmana i Jokera są obok historii szaleństwa głównym motywem komiksu. Warto zwrócić jednak uwagę na przyjacielskie relacje bohatera z Jimem Gordonem i jego córką Barbarą. I to jest pole, na którym poległa animacja. Przyjacielskie relacje Bruce’a i Barbary postanowiono zamienić na romans Batmana i Batgirl. O ile można zrozumieć chęć pokazania Batgirl i modyfikację ich relacji, to romans jest nietrafionym rozwiązaniem, które miało (chyba) wcisnąć animację do kategorii R. Zdaje się, że twórcy za wszelką cenę chcieli utrzymać stan, w którym Barbara nie zna tożsamości Batmana, ale dlaczego w taki sposób?

Minusem animacji względem komiksu jest również zakończenie. Podczas gdy w pierwowzorze zakończenie jest dość brutalne i w miarę oczywiste, tak w ekranizacji pozostawiono miejsce na domysły. Mnie zawiodło takie rozwiązanie, ale może nie jest ono takie złe?


Co sądzicie o tym kultowym komiksie i jego ekranizacji? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu.

 

5

Poznaj inne nasze wpisy

KOMIKS NA RAZ #2 – Horror w sielankowym Riverdale
KOMIKS NA RAZ #1 – Zmarnowana okazja DC Comics
Dlaczego Marvel/Netflix robi to lepiej?
Deadpool the Duck – komiksowe pomieszanie z poplątaniem

2 Responses

Dodaj komentarz